poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Festiwal Hipokryzji

Poniżej mój pierwszy wiersz. Napisałem go po wizycie w kościele, by poświęcić pokarmy na Wielkanoc. Wiem, że niektóre rymy są sztywne i częstochowskie, ale mam nadzieję, że przy kolejnych tworach będzie coraz lepiej :)

"Festiwal Hipokryzji"

Chodzisz do kościoła - dlaczego?
Bóg jest i w twym domu, kolego.
Modlić się chcesz - znajdź po prostu czas.
Wizyta w świątyni jest dla mas.

Lecz tyś jest wyjątkowy, czyż nie?
Myślisz sam. Nie skończysz na tym dnie
co wszyscy ci "wierzący" ludzie.
Oni utopią się w swym brudzie.

Wierzą w Boga tylko na pokaz.
"Ojcze nasz" jest dla nich jak rozkaz.
Gnębią inne wiary, wyznania.
Zmieniają się nie do poznania.

Słowo "gej" - w ich ustach obelga.
"Kocham Żydów" - każdy ci to zełga.
Czarnoskóry - szatan z pewnością.
Ateista - w ich gardle ością.

Wchodzę do świętego kościoła,
Nie uświadczysz tam ni anioła.
"Boże, przepuść nam nasze grzechy,
My wrogom wyprujem bebechy

Odpuść nam wszystkie nasze winy,
Lecz my innym nie przepuścimy."
To czuć od wszystkich tych "wierzących",
Innym tylko cierpień życzących.

Niewielu z nich wierzy naprawdę,
powiadam wam, o, tak, zaprawdę.
Przychodzą na mszę Boga chwalić?
Raczej tylko mu się wyżalić.

Gdy usłyszą błogosławieństwo,
Wychodzą, kończą to szaleństwo.
Uciekają szybko z kościoła,
Pomimo że nikt ich nie woła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz